Wielkanocne tradycje pielęgnowane przez mieszkańców Śląska – tekst z Dziennika Zachodniego

Okres Wielkanocy obfituje w wiele powoli zanikających zwyczajów kultywowanych przez lokalne społeczności. Jednakże są jeszcze na Śląsku miejsca, w których silna jest lokalna tożsamość, a mieszkańcy wkładają niemało trudu w kontynuowanie rodzimych tradycji. – Wiele tradycji wielkotygodniowych i wielkanocnych zredukowało się. Część znamy wyłącznie z przekazów ustnych starszego pokolenia – potwierdza ks. Robert Chudoba, dyrektor Centrum Edukacyjnego im. Jana Pawła II w Gliwicach. Poczytajcie o nich.

Wielki Tydzień

Otwiera go niedziela palmowa. Po poświęceniu palm odbywa się „palmowanie”. – Uderzamy każdego domownika palmą, życzymy mu zdrowia, mówiąc: „Palma bije nie zabije, za tydzień – Wielki Dzień, za sześć noc – Wielkanoc” . Obowiązkowo należy zjeść jedną bazię, żeby nie chorować na gardło przez cały rok – wyjaśnia Jadwiga Jendzielowska z grupy „Michałkowice 60 plus”. Palmy nie można wyrzucić. – Palimy ją podczas ogniska organizowanego na terenie parafii – mówi Jendzielewska, a Małgorzata Bednarska dopowiada, że swoją zawsze zakopuje w ogródku. Trzy kolejne dni to okres przygotowania do Triduum Paschalnego. – Czas ten związany jest ze spowiedzią. To czas nawracania się, wyciszenia – dodaje ks. Tadeusz Paluch z parafii św. Jacka w Bytomiu.

Wielki Czwartek i fakle

W Wielki Czwartek kapłani gromadzą się rano na jedynej tego dnia Mszy Krzyżma Świętego, odbywającej się w diecezjalnej katedrze, podczas której dokonywane jest poświęcenie oleju chorych, krzyżma i katechumenów. Natomiast późnym wieczorem już w parafiach odprawiana jest Msza Wieczerzy Pańskiej, po której następuje wprowadzenie Najświętszego Sakramentu do tzw. ciemnicy. – Szczytem Wielkiego Tygodnia jest Triduum Paschalne, czyli dosłownie tłumacząc trzy dni przejścia: Chrystusa, Kościoła i każdego chrześcijanina. Rozpoczynamy je w Wielki Czwartek Mszą Wieczerzy Pańskiej, która stanowi pamiątkę ustanowienia eucharystii i kapłaństwa – wyjaśnia ks. proboszcz Emanuel Pietryga z kościoła św. Jadwigi w Chorzowie.

- W Wielki Czwartek ogłaszamy światu, że Jezus cierpi i umiera, dlatego też zawiązuje się dzwony, a używa się klapaczek albo kołatek – wyjaśnia ks. Chudoba. Ministranci biegają dookoła kościoła wzywając ludzi na nabożeństwa. Dzwonów nie używa się aż do rezurekcji. Kiedyś na terenie Rozbarku chłopcy wierząc, że dzięki klekotaniu wypędzają panoszące się na świecie zło, chodzili dookoła kościoła rano, w południe oraz wieczorem. W czwartkowy wieczór, w podgliwickiej Stanicy koło Pilchowic odprawiane są fakle. Na okolicznych polach płoną wówczas ogniska, od których młodzi chłopcy odpalają pochodnie i obchodzą z nimi pola, szukając drewnianych krzyżyków wbitych w ugory, których liczba odpowiada Stacjom Drogi Krzyżowej. Jest to zwyczaj szukania Jezusa, a ogniska mają rozjaśniać mrok i wskazywać Mu drogę do domostw.

Wielki Piątek

To dzień śmierci Jezusa. - Związany jest z liturgia męki pańskiej i adoracją krzyża – mówi ks. Paluch. Nie ma wówczas mszy, jest za to liturgia męki i śmierci Pana Jezusa. Obowiązuje ścisły post. Można spożyć jedynie jeden skromny posiłek. Kiedyś zasłaniało się też lustra. – Słowa ewangelii są czytane jak dramat, z podziałem na role, przez co dramaturgia jest silniejsza i emocjonalnie przeżywa się Słowo Boże. Po tym następuje adoracja krzyża św. i przeniesienie Pana Jezusa w najświętszym Sakramencie do Bożego Grobu. Na Śląsku funkcjonuje także ludyczna tradycja dekorowania grobu w kwiaty, symbole. Jezus zmartwychwstaje w nocy, w liturgii wielkosobotniej. Datę tę ustala się każdorazowo w oparciu o datę przesilenia wiosennego – dodaje ks. Chudoba.

Sobotnia święconka

W Wielką Sobotę święci się pokarmy. Wśród nich znajduje się m.in. sól. – W naszej rodzinie zawsze święciło się bryłkę kamiennej soli, przekazywanej z dziada pradziada. W pierwszy dzień świąt lizało się sól i nacierało się nią oczy, żeby zdrowie nie opuściło nad do kolejnych świąt – wspomina Julia Grzymek.

W Rozbarku funkcjonuje zwyczaj uroczystego święcenia pokarmów w tradycyjnych strojach ludowych. Zwyczaj ten stanowi kontynuację tradycji pielęgnowanej członków Gromady Rozbarskiej. W święceniu uczestniczy zawsze ponad sto osób w strojach regionalnych. – W tym roku będziemy święcić pokarmy po rozbarsku już po raz piąty – mówi ks. Paluch.

-Wieczorem podczas uroczystej Wigilii Paschalnej, w znakach światła i wody przeżywamy zmartwychwstanie – dodaje ks. Pietryga. Liturgię Wigilii Paschalnej powinna kończyć się procesją rezurekcyjną, czyli procesją na cześć Chrystusa, który zwyciężył śmierć, grzech i szatana.

Wielkanocne śniadania

W niedzielny poranek kiedyś poszukiwało się zajączka, czyli prezentów podrzucanych w ogrodzie przez rodziców. Najczęściej były to słodycze. Inny ciekawy zwyczaj miał miejsce podczas adoracji Grobu Bożego. – Kiedy szliśmy na kolanach do Bożego Grobu w kościele w Brzezince, często pod poduszką, na której spoczywała głowa Pana Jezusa, znajdowała się tabliczka czekolady – wspomina ks. Chudoba. – Podczas wielkanocnego śniadania każdy bierze do ręki poświęconą pisankę, a następnie musi uderzyć nią w jajka pozostałych członków rodziny. Ten, którego jajko przetrwa bez szwanku i skorupka nie pęknie jest zwycięzcą – opowiada Jadwiga Jendzielewska.

Osterreiten, czyli procesja konna

- W poniedziałek w wielu miejscach organizowane są konne procesje. To prastary obyczaj, który prawdopodobnie pojawił się na tych ziemiach za sprawą osadników pochodzących z Niemiec. Kultywowany jest w Bawarii, na Górnych Łużycach i na Śląsku. Dziś procesje te odbywają się dziś m.in. w parafii św. Ducha w Ostropie, w parafii św. Archanioła Michała w Żernicy, w Żędowicach koło Zawadzkiego, w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Zawadzkiem, parafii św. Józefa Robotnika w Zawadzie Książęcej, w parafii Wszystkich Świętych w Bieńkowicach, w parafii Matki Bożej Różańcowej w Raciborzu – Sudole, a także w parafii św. Wita, Modesta i Krescencji w Pietrowice Wielkich. 

- Tradycja uroczystego objazdu pól wywodzi się z tradycji nabożeństw związanych z rodzącym się życiem i wiosną, początkiem wegetacji ziemi. Kiedyś ludzie szli w pole i modlili się o urodzaje, ochronę przed gradobiciem. Jako, że ich posiadłości były duże, więc logicznym rozwiązaniem było ich objechanie na wierzchu konia. Drugim wytłumaczeniem genezy konnych procesji, przynajmniej na terenie Ostropy, jest to, że znajdująca się tu świątynia do 1807 r. była pod wezwaniem św. Jerzego, który jest nie tylko patronem żołnierzy, kowali, artystów, ale opiekunem koni. Istniała kiedyś tradycja nakazująca ryt wykupu konia, z którym należało obejść procesyjnie kościół dookoła i złożyć w jego imieniu dary takie jak jajka, ser, czy masło. Św. Jerzego przypada na 23 kwietnia, czyli stosunkowo blisko Wielkanocy, więc można domniemywać, że tradycje te się ze sobą zazębiły – mówi ks. Chudoba. W Ostropie procesja odbywa się od niepamiętnych czasów.

– Notatka z 1711 r. zamieszczona w kronice parafialnej wskazuje, że już wówczas uważano, że zwyczaj ten kultywowany był od zarania dziejów – wyjaśnia ks. Robert Chudoba.

Uczestnicy procesji modlą się o dobre plony, proszę o błogosławieństwo. – Oczywiście wydarzenie to jest powiązane ze zmartwychwstaniem Pana Jezusa. Podczas konnego przejazdu przez miejscowość chcemy obwieścić całemu światu radosną nowinę, że Jezus Chrystus prawdziwie zmartwychwstał- dodaje. Procesja zwykle trwa cztery godziny.

- O to, kto ma jechać na przodzie orszaku, zawsze trwa zacięta walka, ale zazwyczaj kawalerowie dogadują się między sobą. Pewnego dnia znika z kościoła krzyż procesyjny i odnajduje się dopiero w dniu procesji. Ważna jest funkcja „śpiewoka”, którą pełnię od kilku lat. To człowiek, który prowadzi wszystkie modlitwy i śpiewy – dodaje ks. Cudoba. Młodzieńcy biorący udział w procesji, będący kawalerami, w finale wydarzenia rzucają na krzyż misyjny wieńce z bukszpanu, przetykane kwiatami z bibułki. – Jeśli kawaler rzuci celnie, ma szansę na znalezienie wybranki swojego serca w najbliższym czasie- wyjaśnia ks. Chudoba.

- Trasa jest z góry ustalona, ale na przestrzeni lat zmieniała się ze względu na zmieniającą się infrastrukturę. Szyk jeźdźców jest nietypowy, ponieważ wyjeżdżamy trójkami z kościoła parafialnego. Na przodzie znajduje się trzech kawalerów, oznaczonych wieńcami. Środkowy z nich trzyma krzyż procesyjny. Mniej więcej w 2/3 procesji jadą jeźdźcy dzierżący symbole Chrystusa zmartwychwstałego jak: paschał, figurę Chrystusa oraz krzyż, przez który przewieszona jest stuła. Najważniejszy odcinek to ten wiodący przez miejscowość. Wtedy mieszkańcy włączają się do procesji. Wszystko koordynowane jest przez ochotniczą straż pożarną z Ostropy. Nad bezpieczeństwem uczestników procesji czuwa także policja – wyjaśnia ks. Chudoba. W Pietrowicach Wielkich o godz. 13.00 jeźdźcy wyruszają spod kościoła św. Wita, Modesta i Krescencji i udają się w kierunku kościółka Św. Krzyża, gdzie o 14.00 ma miejsce nabożeństwo błagalne z prośba o urodzaj. Uczestniczący w niej jeźdźcy niczym uczniowie idący do Emaus, szukają Chrystusa zmartwychwstałego. Wyjeżdżają spod parafialnej świątyni i kierują się w stronę kościoła pątniczego, czyli zabytkowego, drewnianego kościoła Świętego Krzyża.

W drodze powrotnej odbywa się tradycyjny konny objazd pół, a przed godz. 16.00 Konny Festyn Wielkanocny, podczas którego odbywają się m.in. zawody w powożeniu czy pokazy gry w polo w wykonaniu Silesia Polo Club.

- Nigdy nie wiemy ilu uczestników weźmie udział w procesji. Wszystko uzależnione jest od pogody. Kiedy aura dopisuje pojawia się nawet 140 jeźdźców, a kiedy jest brzydko- zaledwie 30/40. W większości są to jeźdźcy z okolicznych miejscowości, wielu przybywa z województwa opolskiego, ponieważ w Pietrowicach tylko kilku gospodarzy hoduje konie – mówi ks. proboszcz Damian Rangos.

W Zawadzie Książęcej procesję konną organizuje gmina, natomiast jej duchowym przewodnikiem jest ks. proboszcz Ks. Andrzej Śmieszek. – Wyruszamy w uroczystej procesji punktualnie o godz. 13.00, prosząc o dobre tegoroczne urodzaje – mówi ks. Śmieszek. Dawniej zwyczaj ten był obchodzony także na terenie Wójtowej wsi, w parafii św. Antoniego.

- Spotykaliśmy się z tamtejszymi parafianami na polach koło poligonu i następowało tam tzw. zderzenie, „całowanie” się krzyży procesyjnych. Następnie oni odjeżdżali w stronę Wójtowej wsi, a my w stronę granicy z Żernica – dodaje ks. Chudoba.

Wiele lat temu przejazdy konne były praktykowane także na terenie Rozbarku, kiedy to w kwietniu, w dniu św. Marka Ewangelisty odprawiano procesję błagalną z prośbą o urodzaje. Gospodarze rozbarscy na koniach dokonywali objazdu swoich pól. Podczas procesji odczytywano fragmenty ewangelii przy zaimprowizowanych stacjach. 

M. Mikrut-Majeranek

Czytaj więcej: http://www.dziennikzachodni.pl/wiadomosci/slask/a/wielkanocne-tradycje-pielegnowane-przez-mieszkancow-slaska,9795463/3/

Zapraszamy serdecznie na HartOFFanie Teatrem – wieczór 76.: „DEXTRAL”

hartowanie tetaremPodczas castingu do eksperymentu pod nazwą DEXTRAL zostały wybrane 4 osoby o kompletnie różnych osobowościach, które nigdy wcześniej się nie spotkały. Dojrzała kobieta pracująca w korporacji (której nazwy na razie nie możemy zdradzić); skromna nauczycielka; rozedrgana (jak o sobie mówi) aktorka oraz student tańca. Nie wiedzą, jakie otrzymają zadania i czym będą musieli się wykazać przed zniecierpliwioną publicznością. Wszystko to objęte jest ścisłą tajemnicą. Jednakże niczym gladiatorzy są zdecydowani na wszystko. Pochodzą z różnych środowisk, są w różnym wieku i każdy z nich ma inny kolor włosów… Czy są odważni? Może zdesperowani? A może pozbawieni instynktu samozachowawczego? W tej grze nie będzie żadnej nagrody ani zwycięzców. Dlaczego więc zdecydowali się obnażyć przed nami swoje ego?

DEXTRAL/PRAWOSKRETNOŚĆ – cecha obserwowana w przyrodzie (np. większość muszli ślimaków cechuje się prawoskrętnością, lewoskrętne są rzadziej spotykane; wszystkie spotykane na Ziemi organizmy żywe zawierają DNA w postaci podwójnej helisy zwiniętej w prawą stronę). W technice jeden z dwóch możliwych, najczęściej spotykany, kierunek gwintów (gwint prawy, zwykły), a także powszechnie przyjęty kierunek ruchu wskazówek zegara. Prawoskrętnością cechują się także wiatry wiejące na półkuli północnej wokół wyżów barycznych (tzw. antycyklony); cyklony wokół niżów na północnej półkuli wieją natomiast w kierunku odwrotnym do ruchu wskazówek zegara (na półkuli południowej wiatry wieją odwrotnie). Wszystkie te zjawiska związane są z obrotami globu ziemskiego i efektem Coriolisa.

(na podstawie materiałów zespołu)

Po spektaklu odbędzie się spotkanie z zespołem.

PREMIERA: 21.11.2015 – Katowice, Scena w Galerii

reż. Katarzyna Pawłowska (Teatr Porywacze Ciał)

występują: Nina Wolska, Agnieszka Batóg, Monika Szomko, Wojciech Marek Kozak

muzyka : Natalia Markowska

produkcja Fundacja Szafa Gra w ramach projektu Śląskie Laboratorium Pedagogiki Teatru

współfinansowane ze środków Instytucji Kultury Katowice – Miasto Ogrodów

HartOFFanie Teatrem to realizowany od marca 2003 roku projekt, zainicjowany przez Dagmarę Gumkowską, która w 2012 roku została wskazana jako lokalny liderhartowanie edukacji w badaniu „Kompetencje lokalnych liderów edukacji kulturalnej. Studium metod, mediów i warunków kulturalnego oddziaływania na mieszkańców polskich miast” przygotowanym przez „Regionalne Obserwatorium Kultury” Centrum Badawcze Uniwersytetu im. A. Mickiewicza  w Poznaniu na zlecenie Związku miast polskich. To cykl prezentacji najciekawszych spektakli należących do nurtu teatru niezależnego, offowego, poszukującego, a zarazem swego rodzaju zderzenie przedstawień prezentujących różne teatralne poetyki oraz zespołów już uznanych i cieszących się renomą, z młodymi utalentowanymi grupami. Ważnym elementem wieczorów w ramach cyklu HartOFFanie Teatrem są spotkania publiczności z przedstawicielami występujących zespołów. Forma swobodnej rozmowy pozwala na szczery kontakt, na prawdziwe spotkanie, podczas którego widzowie zadają pytania związane z twórczością danej grupy, historią teatru niezależnego, często też rozmawiają o wartościach etycznych, o które teatr niezależny często walczy. Tym samym spotkania te prezentują teatr, który może być formą znakomitej, wysmakowanej zabawy, formą bardzo indywidualnej i szczerej wypowiedzi, ale który może być też formą rozmawiania o świecie i uniwersalnych problemach człowieka. Dla wielu odbiorców projektu, ludzi młodych, to pierwszy kontakt ze sztuką teatru.

Dotychczas w ramach projektu swoje spektakle prezentowali m.in. Teatr Ósmego Dnia (Poznań), Teatr Wierszalin (Supraśl), Teatr Nowy z Poznania, Stowarzyszenie Teatralne CHOREA, Eartfall (Wielka Brytania), Theater an der Ruhr (Mülheim/Niemcy), Divadlo Buchty a Loutky (Praga/Czechy), Teatr Porywacze Ciał (Poznań), Teatr Wiczy (Toruń), Unia Teatr Niemożliwy (Warszawa), Mirosława Żak (Bytom), Teatr Uhuru (Gryfino), Teatr Kreatury (Gorzów Wielkopolski), Teatr EPTYa (Katowice), zespół MUMIO (Katowice), Teatr Zielony Wiatrak (Sopot), Alina Czyżewska, Teatr Lalek Banialuka (BielskoBiała), Opolski Teatr Lalki i Aktora, Studium Teatralne (Warszawa).

CZAS: 4lutego (czwarek),godz.19.00,spektakl trwa ok. 60 minut

MIEJSCE: sala ToTu

BILETY: 10 zł (przedsprzedaż do 03.02.), 15 zł (w dniu spektaklu)

 KONTAKT:

kurator projektu: Dagmara Gumkowska, d.gumkowska@becek.pl, 32/3893109 w. 109

media: Agnieszka Skowronek, a.skowronek@becek.pl, 32/3893109 w. 107

Boże Narodzenie na Rozbarku

Zdjęcia opublikowane zostały wcześniej na funpage’u: Bytomskie Szopki Bożonarodzeniowe (https://www.facebook.com/bytomskieszopkibozonarodzeniowe/?ref=aymt_homepage_panel) oraz Rozbark dawniej i dziś (https://www.facebook.com/Rozbark-dawniej-i-dzi%C5%9B-1130146590337275/?fref=ts). Wykonane są przez właściciela niniejszej strony.

Publikacja poświęcona dziejom kościoła św. Jacka na Rozbarku

W sierpniu ukazała się monografia pt. „Historia Rozbarku i parafii św. Jacka w Bytomiu” autorstwa Magdaleny Mikrut-Majeranek. Książka omawiająca dzieje parafii i kościoła pod wezwaniem św. Jacka w Bytomiu stanowi wstęp do refleksji nad dziejami Rozbarku – niegdyś samodzielnej wsi, a od 1927 roku jednej z dzielnic Bytomia.

ksiazka o rozbarku foto dobre

Miasto to posiada ciekawą, lecz – z racji swego nadgranicznego położenia w wiekach poprzednich – trudną historię. Publikacja powstała z okazji jubileuszu 100-lecia istnienia rozbarskiej parafii, składa się z następujących rozdziałów:

Słowo wstępne (autorstwa ks. bp prof. dr hab. Jana Kopca)

Wstęp
Rozdział 1.
Święty Jacek
1.1. Geneza imienia
1.2. Cuda
1.3. Kanonizacja
1.4. Legendy związane z działalnością świętego Jacka na Rozbarku
Rozdział 2.
Rozbark a organizacja kościelna
Rozdział 3.
Historia Rozbarku i kościoła św. Jacka do XIX wieku
3.1. Pierwsze wzmianki o Rozbarku
3.2. Osada o średniowiecznym rodowodzie
3.3. Zarazy, pożary i wszelkie nieszczęścia dotykające rozbarczan
3.4. Źródło św. Jacka
3.5. Legendy rozbarskie
3.6. Wyjątkowe prawa rozbarczan w kościele N.M.P.
3.7. Rozbark XVIII-wieczny
3.8. Rozbark XIX-wieczny
3.9. Inne istotne wydarzenia
3.10. XIX-wieczne budynki warte upamiętnienia: landratura, gazownia, dom strzelecki
3.11. Budowa pierwszej murowanej kaplicy św. Jacka na Rozbarku
3.12. Dalsze dzieje kaplicy św. Jacka
3.13. Odbudowa spalonego kościoła św. Jacka
3.14. Konieczność wybudowania nowego kościoła św. Jacka
Rozdział 4.
Dzieje kościoła św. Jacka
4.1. Rys historyczny
4.2. Budowa współczesnego kościoła św. Jacka
4.3. Początek budowy i wmurowanie kamienia węgielnego
4.4. Poświęcenie dzwonów
4.5. Ofiarność mieszkańców Rozbarku
4.6. Zakończenie budowy i poświęcenie kościoła
4.7. Nowy Dom Boży
4.8. Wprowadzenie na urząd proboszcza księdza Strzybnego
4.9. Uroczysta konsekracja kościoła św. Jacka
4.10. Protesty przeciwko odłączeniu Rozbarku od parafii Najświętszej Marii Panny
Rozdział 5.
Wystrój kościoła św. Jacka
5.1. Witraże
5.2. Dzwony
5.3. Inne zabytkowe elementy wyposażenia wnętrza kościoła.
5.4. Krótka historia stajenki rozbarskiej.
5.5. Kościół dolny, zwany kryptą
5.6. Rozbarskie krzyże, kapliczki i rzeźby
a) Kaplica p. w. Matki Boskiej Częstochowskiej
b) Kaplica p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa
c) Figura św. Floriana
d) Krzyż na zbiegu ulic Musialika i Alojzjanów
e) Inne krzyże
f) Krzyż jubileuszowy
Rozdział 6.
Oświata i życie codzienne na Rozbarku w I połowie XX w.
6.1. Początek II wojny światowej
6.2. Stowarzyszenia i grupy religijne ostoją języka polskiego
Rozdział 7.
Kopalnie – źródło dobrobytu rozbarskiej ziemi
7.1. Kopalnia Węgla Kamiennego „Rozbark”
7.2. Rozbarska katastrofa górnicza
Rozdział 8.
Początki końca wojennej zawieruchy. Wejście Armii Czerwonej do Bytomia
Rozdział 9.
Internowania
9.1. Losy rozbarczan na podstawie zachowanych dokumentów
9.2. Lista górników internowanych do ZSRR
Rozdział 10.
Lata powojenne w Jackowych kronikach
10.1. Powojenne porządki
10.2. Rok 1945 na Rozbarku
10.3. Powojenne losy miasta i mieszkańców
10.4. Zmiany nazw ulic powojennego Bytomia.
10.5. Akcja usuwania niemieckich napisów.
10.6. Powojenne szkolnictwo
10.7. Oświata rozbarska i nauczanie religii
10.8. Rozbarskie szkoły funkcjonujące do dnia dzisiejszego
10.9. Nauczanie religii oraz powstanie administracji apostolskiej dla Śląska Opolskiego i referatu szkolnego
10.10. Kursy katechetyczne i misja kanoniczna do nauczania religii
10.11. Punkty katechetyczne
10.12. Spis Jackowych nieruchomości
Rozdział 11.
Dzieje rozbarskiej parafii w latach 1950–2000
11.1. Lata 50.
11.2. Lata 60.
11.3. Lata 70.
11.4. Lata 80.
11.5. Lata 90.
11.5.1. Śląski Teatr Tańca
11.5.2. Rozbark w latach 90.
Rozdział 12.
Dzień współczesny
12.1. Dzieje najnowsze
12.2. Uroczystości i wydarzenia związane z życiem religijnym rozbarczan, czyli życie rozbarczan w telegraficznym skrócie.
12.3. Msza Jubileuszowa
12.4. Remonty i inwestycje w parafii św. Jacka w Bytomiu
12.5. Św. Jacek buduje!
12.6. Pielgrzymki
12.7. Nabożeństwo przy mogile górników
12.8. Rozbarska Superjednostka
12.9. Spotkania z kolędą na Rozbarku
12.10. Rozbarskie atrakcje dla parafian
12.10.1. Rozbarski Jarmark Adwentowy
12.10.2. Rozbarski Jarmark Wielkanocny
12.10.3. Święty Jacek z pierogami
12.10.4. Wyjazdy wakacyjne
12.10.5. Klub seniora
12.10.6. Bal parafialny
12.10.7. Spektakle w Operze
12.10.8. Wydarzenia kulturalne i koncerty muzyczne
12.10.9. Muzyczne Czwartki na Rozbarku
12.11. Peregrynacja ikony św. Dominika
12.12. Centrum Edukacyjno-Kulturalne im. ks. Grzegorza Gerwazego Gorczyckiego miejscem spotkań lokalnej społeczności
Rozdział 13.
Cmentarz rozbarski
13.1. Groby zasłużonych
13.2. Rozbarskie Jeruzalem
Rozdział 14.
Życie codzienne mieszkańców Rozbarku na przełomie wieków
14.1. Karczma Kasperczyka i zajazd Pawelczyka
Rozdział 15.
Strój rozbarski i organizacje funkcjonujące na terenie Rozbarku
15.1. Strój rozbarski i Gromada Rozbarska
15.2. Rozbarski tygiel kulturowy
15.4. Gromada Rozbarska jedną z najstarszych organizacji na ziemi bytomskiej
15.5. Alojziki
Rozdział 16.
Organizacja parafii
16.1. Proboszczowie i kapłani rozbarskiej parafii
16.1.1. Proboszczowie
16.1.2. Kapłani i wikarzy
16.1.3. Obecny skład kapłański
16.1.4. Księża pochodzący z parafii św. Jacka w Bytomiu
16.2. Wspólnoty funkcjonujące na terenie parafii św. Jacka w Bytomiu na przestrzeni ostatnich dekad
16.3. Świeccy współpracownicy
Zakończenie
Indeks ilustracji, zdjęć
Bibliografia

Zapraszamy do lektury :)

„To nie jest festiwal” zakończony

W dniach od 27 czerwca do 5 lipca w zabytkowym gmachu dawnej cechowni bytomskiej Kopalni Węgla Kamiennego „Rozbark” miało miejsce wydarzenie wyjątkowe, funkcjonujące pod nazwą „To nie jest festiwal”. W trakcie wspomnianego eventu, który niewątpliwie nawiązuje swą formą do tradycji „Międzynarodowej Konferencji Tańca Współczesnego i Festiwalu Sztuki Tanecznej” organizowanej przez Śląski Teatr Tańca, dokonano swoistego podsumowania pierwszego roku działalności „Teatru Tańca i Ruchu Rozbark”.

Podsumowując dziewięciodniowy przegląd teatralno-taneczny w liczbach należy nadmienić, że zgromadzonej w teatrze publiczności zaserwowano pięć prezentacji tancerzy Teatru Rozbark, dziesięć intrygujących spektakli teatru tańca współczesnego, w ramach których można było obejrzeć zarówno rodzime, bytomskie produkcje jak „Oddaję Ci serce”, „I don’t wanna be a horse”, czy „This is not a love song”, jak i spektakle Polskiego Teatru Tańca – „Volta”, „Open field” oraz projekt szwajcarski – „Dynastia”, w wykonaniu Pink Mama Theatre. Uczestnicy wydarzenia mieli także okazję wziąć udział w pięciodniowych warsztatach z różnych technik tańca takich jak: power vinyasa yoga, balet, urban contemporary, modern, ONEbody space, contemporary floor work, kontakt improwizacja, taniec współczesny, modern flow, czy warsztatach  Ivi & Grebena. Zajęcia prowadziła kosmopolityczna kadra tancerzy
i choreografów z Polski, Rosji, Włoch, Wielkiej Brytanii, Korei Południowej, Izraela
oraz Holandii. Słowem: wiele inspirujących spotkań na niwie artystycznej oraz intrygujące,
acz wymagające i czasami niełatwe w odbiorze spektakle. Jak można wnioskować, po zaprezentowanych przedstawieniach, motywem przewodnim „nie festiwalu” był człowiek, jego kondycja i bycie-w-świecie. Większość z prezentacji osadzona została w tematyce oscylującej wokół poszukiwania własnej tożsamości, pokonywania ograniczeń, jakie narzuca na człowieka ciało oraz komentowania społecznej rzeczywistości poprzez maskę historii.

Spektaklem otwierającym „nie festiwal” był plenerowy „Oddaję Ci serce” w wykonaniu artystów Teatru Rozbark. To oryginalny projekt taneczny traktujący o miłości, który można już było wcześniej oglądać podczas walentynkowego wieczoru organizowanego w klimatycznym wnętrzu zrewitalizowanej cechowni dawnej KWK „Rozbark”. Spektakl przypomina nieco prace z gatunku improwizacji na zadany temat. Nie ma tu jednej, skrupulatnie opowiadanej poprzez taniec, historii, lecz spektakl tworzą etiudy, przypominające improwizacje, których tematyka oscyluje wokół zagadnień związanych z miłością, oddaniem, uwodzeniem. Tancerzom udało się ukazać różne oblicza miłości, a zarazem kolejne fazy związku łączącego dwoje ludzi.

Kolejnym spektaklem zaprezentowanym na deskach rozbarskiego teatru była „Dynastia” w wykonaniu szwajcarskiego Pink Mama Theatre. Podstawą, na bazie której zbudowano fabułę były „Bachantki”, czyli ostatnia z tragedii skreślonych ręką Eurypidesa
w 406 r. p.n.e. Jednakże bachiczny mit opowiadający o genezie kultu Dionizosa oraz kontrowersjach jakie budził wśród starożytnych Hellenów strawestowano, wzbogacając o współczesne stroje, scenografię oraz rekwizyty. Uwspółcześniono także język oraz dodano elementy sprawiające, iż klasyczna tragedia zyskała na aktualności. Tym samym           otrzymano spektakl o klasycznej proweniencji, lecz stanowiący dobry komentarz do współczesnych zjawisk zachodzących na niwie społeczno-obyczajowo-kulturowej. Ciekawe, aczkolwiek podobne eksperymenty z antycznymi dramatami, które zostały przetworzone na współczesny język i realia społeczno-kulturowe, dziś nieco się już opatrzyły.

W ramach wydarzenia można było zobaczyć także najnowszą premierę – „Democratic body” bytomskiego Teatru Rozbark w choreografii Anny Piotrowskiej. Spektakl ten stanowi refleksję na temat demokracji i ciała oraz jego miejsca w systemie współtworzonym przez inne ciała. To także apoteoza liberalizmu, wolności jednostki, skłaniająca do podjęcia dyskusji
o statusie ciała i jednostek. Spektakl na poły przypomina work in progress, a tancerze zdają się odsłaniać szczegóły swojej pracy nad przedstawieniem. Ich drgające rytmicznie ciała przywodzą na myśl tryby olbrzymiej maszynerii. Nerwowe ruchy zdradzają, że choć artyści stanowią część składową machiny zwanej życiem społecznym, marzą o wyrwaniu się
ze schematu, przekroczeniu dopuszczalnych granic. Niektóre układy choreograficzne przywodzą na myśl „trójki murarskie” wpisujące się w nurt ruchu stachanowskiego, sięgającego do lat 30. XX wieku w ZSRR. Tancerze to współzawodniczą ze sobą, to trzymając się za ręce, formują okrąg symbolizujący wiecznotrwałość, niezmienność zasad rządzących światem. Nie zabrakło także odniesienia do postulatów demokratyzacji życia, jak np. wolności słowa, czy demokratycznych wyborów, gdyż zmierzając do podjęcia jakiejś decyzji, najpierw głosują, licząc głosy za i przeciw. Spektakl stanowi dobra alegorię współczesnego społeczeństwa, przypowieść o niełatwej drodze do demokracji.

Kolejny już, środowy wieczór upłynął pod znakiem spotkania z Polskim Teatrem Tańca z Poznania, gdyż reprezentujący go artyści zaprezentowali aż dwa spektakle: „Volta”
(w choreografii Andrzeja Adamczaka) oraz „Open Field” (chor. Nadar Rosano). W każdym
z nich poruszono tematykę kondycji jednostki w społeczeństwie oraz metamorfoz, jakie w niej zachodzą podczas konfrontacji z członkami grupy. Na uwagę zasługuje precyzja, swoista „lekkość” ruchów oraz doskonale dobrana muzyka stanowiąca muzyczną ilustrację ruchowej opowieści. „Volta” stanowi metaforę życia w tłumie, w którym każdy z tancerzy zatraca się. Zdaniem Stanisława Gołębia „samotność na pustkowiu od tej w tłumie różni się ciszą”,
co doskonale udało się pokazać podczas spektaklu. Jednostki tworzące tłum zdradzają voyerystyczne inklinacje oraz skłonności do przechwytywania ruchów, gestów innych osób. „Psychologia tłumu” zjawisko naśladowania innych określa mianem „zaraźliwości”. Poszczególni tancerze jakby „zarażają” się od siebie, naśladując sekwencje ruchowe. Tym samym, tworzą symultaniczne układy, zbiorowe choreografie, lecz po chwili mikrokosmos sceniczny ulega rozbiciu na pomniejsze pola akcji. Natomiast tancerze rozchodzą się, to znowu współpracują. W spektaklu wykorzystano znane, popkultorowe utwory muzyczne, które stały się pretekstem do stworzenia interesujących choreografii. Całość ogląda się z przyjemnością, podziwiając klasyczny warsztat taneczny oraz interesująco „opowiedziana” historię współczesnego społeczeństwa.

1 lipca podczas „Wieczoru tancerzy Teatru Rozbark” miłośnicy teatru tańca mogli przyjrzeć się solowym pokazom umiejętności i zapoznać się z indywidualnymi projektami poszczególnych artystów, których do tej pory na deskach bytomskiego teatru występowali wyłącznie w spektaklach zbiorowych. W ramach wydarzenia zaprezentowano następujące spektakle: „Amalgama” w choreografii Jin Hwan Seok i udziałem Stefano Silvino, Jin Hwan Seok, „Object” w chor. Uri Ivgi & Johan Greben i w wykonaniu Aleny Lezhava, „H.P.K.D.” w chor. Sonia Zini & Elisa Teodori, zatańczone przez Sonię Zini oraz Elisę Teodori, „I’mperfect” w chor. Małgorzata Mielech & Oliver Mahar, w wykonaniu Małgorzaty Mielech, i Olivera Mahar’a oraz „Anonymous” Małgorzaty Mielech z wykorzystaniem live video mappingiem przygotowanym przez Olgę Warabidę

Kolejnym z zaprezentowanych spektakli był „I don’t wanna be a horse”, przygotowany także przez zespół Teatru Rozbark w choreografii Anny Piotrowskiej. Dobrze wpisuje się
w dyskurs dotyczący tożsamości jednostki w starciu z górniczym dziedzictwem Górnego Śląska, jako, że stanowi próbę przedstawienia „przygód” ciała przekraczającego swoje możliwości w sytuacjach granicznych, którymi może być przykładowo praca w kopalni. Spektakl – to nie tylko interesujący eksperyment taneczny, ale także próba charakteru widowni. Z uwagi na intensywne, głośne i nieprzyjemne dla ucha dźwięki, rozpraszające uwagę, spektaklu nie można zaliczyć do sztuk realizujących postulat kwintylianowskich zasad retoryki docere, movere, delectare. Jednak czyż nie takie właśnie odgłosy towarzyszą codziennej pracy tysięcy ludzi zatrudnionych w sektorze przemysłu ciężkiego?

„Uroda życia” w wykonaniu Podlaskiego Stowarzyszenia Tańca i w choreografii Karoliny Garbacik stanowi taneczną balladę o urokach codziennej egzystencji, a także
o przewrotności życia. Inspirację dla powstania spektaklu był życiorys podlaskiej gwiazdy Nory Ney, czyli Zofii Neuman – polskiej aktorki żydowskiego pochodzenia. Jej losy stanowią egzemplifikację dziejów wielu osób. Życie to nic innego jak dryfowanie na nieustannie opadających i wnoszących się falach sukcesu, natomiast człowiek jako żeglarz trzymający ster życia w swoich rękach może w mniejszym lub większym stopniu na nie wpływać. Swoiste prawdy życiowe w wydaniu tanecznym zostały okraszone wykorzystaniem multimediów
i instalacji przygotowanych przez Pawła Dudko. Walory estetyczne i doznania artystyczne czerpane z odbioru spektaklu podkreślone zostały przez muzykę graną na żywo przez Nataszę Topor i Bez Różu Ani Rusz.

„To nie jest festiwal” to wydarzenie, które ożywiło bytomską przestrzeń miejską. Niestety tegoroczna edycja nie zgromadziła zbyt wielu amatorów sztuki tanecznej. Publiczność nie dopisała. Może stało się tak za sprawą wyjątkowo upalnej pogody, lub braku megagwiazdy, a może z uwagi na repertuar, który nie wszystkim przypadł do gustu? Podsumowując, rozbarski „nie festiwal” z racji dojmującej przewagi spektakli firmowanych znakiem Teatru Tańca i Ruchu Rozbark można traktować jako podsumowanie dotychczasowej działalności instytucji kultury oraz zdanie sprawozdania z realizowanych tu projektów. To kolejne ciekawe wydarzenie na kulturalnej mapie Śląska i zapowiedź interesujących, wielkokulturowych projektów powstających pod egidą Teatru Rozbark.

Magdalena Mikrut-Majeranek